poprzedni link ▪ następny link

 

KOCHAM RADOM

Jacek Żemantowski
Prezes PZSzach [1988-2000]

 

Moja rodzina przyjechała do Radomia z rosyjskiego wygnania w 1920 roku. Tu kończyli szkoły i śpiewali w chórze kościoła Mariackiego mój ojciec i jego brat, a prace graficzne cioci Wiesi, absolwentki gimnazjum im. Marii Konopnickiej do dzisiaj wiszą na ścianach niejednego, radomskiego mieszkania. W ponurych latach okupacji ojciec przez wiele miesięcy torturowany w lochach radomskiego gestapo, tylko dzięki swej głębokiej wierze i sile charakteru  przeżył do roku wyzwolenia. Niestety, już niedługo mogłem się nim cieszyć. Zmarł w radomskim szpitalu i został pochowany w mieście, które uważał za rodzinne od kiedy los przywiódł go jako jedenastoletniego chłopca na ulicą Ogrodową.

Odwiedzałem Radom od 1945 roku. Chodziłem z babcią na spacery po Plantach, spowiadałem się w konfesjonale miejscowego kościoła, towarzyszyłem dziadkowi przy pracy w warsztatach kolejowych i jego małej stolarni na podwórku czynszowej kamienicy. To miasto, chociaż urodziłem się w innym uznawałem za najbliższe mojemu sercu. I tak jest do dzisiaj. Tu mam nie tylko groby najbliższych. Tu mam braci, ich dzieci studiujące na radomskich i warszawskich uczelniach, tu mam mnóstwo wspaniałych przyjaciół, dziennikarzy, sporowców, lekarzy, szachistów, nauczycieli. Bardzo pragnę, żeby Radom stał się poza tym, że jest kochany, także miastem bogatym i pięknym. Nie zawsze miał szczęście być takim, były lata kiedy działy się tutaj rzeczy złe a cały kraj współczuł Radomianom a jednocześnie zaciskał za nich kciuki aby wytrwali w walce o swoje, ludzkie prawa. Wierzę, że czasy których doczekaliśmy otwierają przed Radomiem i Radomianami nowy etap tworzenia życia optymistycznego, godnego, w którym swoje miejsce znajdą także szachiści – sportowcy niosący intelektualny pierwiastek rozwoju młodego pokolenia.